Kilkusekundowy efekt WOW

- Córeczko, córeczko – zobacz jaką niesamowitą karteczkę dostałam! – zawołałam do swojej nastoletniej latorośli wyjmując z torebki znanej sieci drogeryjnej wizytówkę, z odręcznie dopisanym zdaniem: „piękne oczy”. Byłam pod wrażeniem! Komplement doceniający moją urodę tudzież po prostu makijaż, napisany odręcznie – co oznacza, że ktoś zadał sobie trud, aby go zamieścić - nawet nie przeszkadzało mi, że autorka to kobieta a nie przystojny brunet wieczorową porą. Czułam się piękna, wyjątkowa i wyróżniona.

- Mamoooooo…..oni tak piszą każdemu!

Jedno zdanie. Jedno westchnienie. Jedno wymowne przekręcenie oczami. Tyle wystarczyło, abym poczuła się nie tylko stara i brzydka – ale i nabita w butelkę. Jak to? To nie jestem wyjątkowa?

Wyścig na wyróżnianie się wśród firm handlowo-usługowych trwa. Poszukiwania wytrycha, który jednym magicznym ruchem otworzy serca wszystkich Klientów jest jak poszukiwanie złotego pociągu – rozpala umysły, a tym bardziej kreatywnym pozwala nawet zapłonąć.

Doceniam tych, którzy szukają. Chłonę i podziwiam innowacje w obsłudze. Uwielbiam je tropić, jeszcze bardziej doceniać i chętnie się nimi dzielę. Kocham być pozytywnie zaskakiwana! Przez designerów produktu, wirtuozów procesów i mistrzów reklamy. Ale ponad komercyjny spryt przedkładam autentyczność i szczerość. Byłam w te sieci jeszcze kilka razy, bo zwyczajnie ma dobre produkty. Za każdym razem otrzymywałam wizytówkę z dopiskiem: mam fajne okulary, miły uśmiech, śliczny szal. Za każdym razem marzyłam, że może tym razem ktoś zapomni mi coś dopisać. I w ten sposób zrehabilituje poprzednie wpisy? Bo komplementy aby miały swój blask powinny być ofiarowywane z wyczuciem. Nie codziennie jest przecież niedziela. I czym właściwie różnią się moje „piękne oczy” od równie pięknych oczu pani stojącej za mną? Efekt WOW był jak supernowa: spektakularna eksplozja zachwytu a potem już tylko kosmiczny pył. Szkoda.