Jakość jest…kobietą?

Gdyby nie nasze prababki sufrażystki – nie chodziłybyśmy w spodniach, nie prowadziłybyśmy aut i nie miały praw wyborczych. Ba: pewnie nie istniałoby nasze życie zawodowe! Wspaniałe, że płeć nie stanowi już przeszkody – uciekłyśmy od niej wyjątkowo skutecznie. Kobieta żołnierz, pilot czy informatyk nie budzą już zdziwienia - no, może czasem lekko uniesioną (męską?) brew. Zastanawiam się jednak, czy podczas tej ucieczki nie umknęła nam prosta prawda: kompetencje zawodowe mają płeć. A na pewno mają je w sprzedaży i obsłudze.

Kilkanaście lat obserwacji branży handlowo-usługowej, analiza sukcesów i porażek osiąganych przez pracowników pierwszej linii, walka z rotacją i sinusoidą motywacji doprowadziły mnie do hipotezy, że firmowy unisex ma drugie dno.

Oczekujemy od pracowników multikompetencji – skutecznego łączenia wielu umiejętności w jednej roli, bo tak jest lepiej, czyli taniej – zapominając, że płeć niesie ze sobą predyspozycje. Możemy je nazywać stereotypem, ale lata ewolucji ich nie zatarły. Ukryte gdzieś w gadzim mózgu dają nam prawo mówić, czym z natury charakteryzują się ona i on.

On: z natury skupiony jest na celu. Ambitny. Rywalizacyjny. Mówiący językiem faktów: liczb, porównań, cech i właściwości, danych statystycznych. Praktyczny. Nie pochyla się nad drobiazgami, jeśli nie prowadzą do założonych osiągnięć. Konsekwentnie zmierza do wymiernych efektów: być w czołówce rankingu, a najlepiej wygrać.

Ona: z natury skupiona jest na relacjach. Empatyczna. Opiekuńcza. Biegła w czytaniu mowy ciała, tonu głosu i słów między wierszami. Uważna. Taktowna. Cierpliwie tłumacząca kolejny raz to samo. Dbająca o szczegóły. O atmosferę. O emocje odbiorcy. O sposób w jaki dociera na szczyt.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to proste kryterium do rekrutacji. Ale…co z jakością? Która niczym wspólny mianownik łączy w postaci Klienta obsługę i sprzedaż? Nie ważne z jaką sprawą przychodzi, firmy deklarują: „będzie Pan zadowolony”. Przyjmować więc mężczyzn robiących wyniki sprzedaży – czy kobiety, dzięki którym Klient wraca ponownie? Szkolić? A może wystarczy zatrudniać postawy? A jakość zadzieje się sama.